To jeden z tych dni, które ukoić może ciepłe i miękkie futerko rudego kota. Czarnego troszkę mniej, kolorowego troszkę bardziej, rudego a w sam raz. Dzień, w którym śnieg mieszający się z deszczem tłucze w niedomknięte okna po kilku godzinach prawdziwego natarcia wiosny. Dzień, w którym myśli uciekają nie trzymając się ostatnich desek ratunku. Kładąc głowę obok mruczących wąsów i słodko domykających się ocząt, świat wiruje dookoła, a myśli ten świat próbują dogonić i budzi się pewnego rodzaju niepokój i innego rodzaju niż zwyczajnie - euforia. Oczy zaczynają się same śmiać, usta cieszyć, w głowie synapsy tańczą tango. A potem rudy kot wstanie z łóżka, przeciągnie leniwie jedną nóżką i powie wszystkim: no to cześć. I wszystko wraca do bałaganu i histerycznych historii opowiadanych przez bajkopisarzy, którzy pouczać chcą nas, nie wiedząc z kim mają nierozegrane sprawy, wtykając nos nie tam, gdzie nos wtykać się powinno. I tak w kółko. Tango i rumba, salsa i walc. A wszystko to pod jednym szyldem: życie.
1 komentarz:
Hm, to może muzyczna pigułka na poprawienie humoru?
http://www.youtube.com/watch?v=xIoSTbPt_PI
Prześlij komentarz