Zasapał się
manekin,
zasapał się wdzięcznie, wszystko w oczach mięknie, przybyła tu dziewczyna, taka trudna do rozgryzienia była jej
mina,
zagadkowo spojrzała na
manekina,
ah! Cóż za cudna to była dziewczyna!
Manekin
przemaszerował szeroką zaokienną szosą, a ona okazała się być
osą!
Oso Osa! Bosa Osa! Osa i Rosa! Ah! Cóż za cudna to była dziewczyna! Manekin
wytępił szkodników szeregi, powziął też w biegu taktykę działania znaną pod hasłem nawoływania. Więc zaczął swe dźwięki, mało bystre jęki wydawać w kierunku jej
wdzięku,
wtedy to dopiero zaczęły się męki. Bosa Osa Rosa Oso Osa spostrzegłszy amanta
bez żywego oka, poczęła uciekać w kierunku wrót do zielonego forda, a tam kolejna wpatrzona w nią, tym razem bardziej żywa,
morda!
Za szklaną powłoką gaśnie
manekina
ochota, jak gasną sklepowe lampiony, a
pan sprzedawca
wraca na obiad do swej przecudnej, zdobytej dosyć dawno, gruszkowej żony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz