Słowo rozumiane na nowo, to dalej to samo słowo, ale wniosek już inny.
Człowiek zrozumiany, to całkiem nowy człowiek,
człowiek szczęśliwy - dla odmiany.

sobota, 8 stycznia 2011

Gdzie ci mężczyźni? Feministyczna myśl o miłości blondynki

GDZIE CI MĘŻCZYŹNI?

Milos Forman stworzył dzieło niezwykle ważne – opowiedział bowiem prostą historię o miłości. Spójna, prosta w środkach, zabawna, czego chcieć więcej? Nie znajdziemy w niej happy endu, nie znajdziemy też łez i rozpaczy.
Kiedy Andula poznaje młodego pianistę Mildę porzuca ówczesnego narzeczonego i pod wpływem lekcji dobrych manier dziewczęcych (co kobiecie wolno, a co nie wolno) ucieka do Pragi, by odnaleźć swą miłość. Miłość nie tyle prawdziwą, co wyczekaną, bowiem wszystkie dziewczęta z prowincjonalnego miasteczka komunistycznej Czechosłowacji wyczekiwały miłości, która mogła przypaść jedynie na co szesnastą kandydatkę. Statystycznie rzecz przedstawił nam dyrektor fabryki obuwia, w której pracowały wszystkie kobiety mieszkające w owym miasteczku i okolicach. Na 16 dziewcząt przypadał jeden mężczyzna. Rzecz niesłychanie trudna do rozwiązania, ale nie dla Formana, który postanowił, że dyrektor zaprosi cały garnizon wojska na wieczorek atrakcji dla wytęsknionych panienek. Jak postanowił, tak zrobił. Oczekujące miny podekscytowanych pracowniczek fabryki, podobnie jak i dyrektora, który stanął w roli dyrygenta nie mogły pozostać widzom obojętne. Jednak plan spełzł na niczym, gdyż wojsko wysłało cały garnizon łysiejących, tyjących panów, głównie mężów, przed 40-ką. Dziewczyn to ewidentnie nie usatysfakcjonowało. Szereg pomyłek, szukanie zaginionych obrączek pomiędzy roztańczonymi nogami, stawianie wina nie przy tym stoliku, który wskazywali stawiający, miłosna noc Anduli z pianistą... cały smak mistrzowskiej komedii romantycznej. A to był jedynie pretekst dramaturgiczny do ukazania goniącej za ukochanym Anduli oraz całego środowiska gnuśniejącego miasteczka.
Fabularne rozwiązania historii Anduli połączone z dokumentalnym charakterem zdjęć tła, czyli środowiska życia prowincjonalnego komunistycznego miasteczka głębokiej Czechosłowacji dają nam poczucie wiarygodności. Prostota używanych środków inscenizacyjnych tylko ów naturalizm wzmaga. Podobnie jest z postaciami, w które nie wcielili się aktorzy zawodowi, a naturszczycy, sprawiający mimiką i gestami, że czujemy się niczym podglądacze ich spokojnego życia. Oni pokazują nam swój świat, a my myślimy, że oni nas nie widzą...
„Co to za wieszanie ubrań na drzewach? (…) Tak nie można! Ubrałaby pani cały las!” absurdalnie prawdziwe zdanie padło z ust strażnika leśnego – jednego z niewielu mężczyzn zamieszkujących około fabryczne terytorium. Przywołane zostało w trakcie nocnych pogaduszek młodych pracowniczek fabryki, zaraz po piosence o miłości od pierwszego wejrzenia, która razem z ostatnim motywem gitarowym jest klamrą fabularną całej historii. Nocne pogaduszki z początku dotyczą zaręczyn Anduli, które zerwała z własnej woli, są bardzo podobne do tych pogaduszek zamykających, podczas których to zawrócona z praskiego raju Andula snuje marzenia kiedy znów odwiedzi ukochanego... Dziewczyny marzą i tęsknią do miłości, bycia kochanymi, a mężczyźni im tam gadają o ubieraniu lasów czy też rytuałach godowych jeleni.
Wspólna noc musiała się zdarzyć, w końcu to komedia romantyczna. Zdarzyły się aż dwie. Każda z nich nietypowa na swój sposób. Pierwsza, kiedy to Milda wykorzystując naiwność Anduli, wróży jej z ręki nieciekawą przygodę z trzema mężczyznami w lesie i proponuje, że nauczy ją samoobrony. Padają w swych objęciach, wstają rozdzieleni, po wszystkim, czyli po całej nauce, Andula kopie Mildę w goleń, ot tak, po prostu kopie, a ten pada powalony na łóżko, cierpiący jak to mężczyzna najlepiej potrafi. Andula skruszona siada obok i odwzajemnia pocałunek swej ofiary. Ta przezabawna zamiana miejsc jednym może się skończyć – powodem do późniejszych wyrzutów sumienia. Czarująca nieumiejętność zasłonięcia złośliwego okna, te kłótnie nastolatków „nie mam dziewczyny w Pradze, nie mam dziewczyny w Pradze, nie mam dziewczyny w Pradze” i nie trzeba nic więcej pokazywać. Drugą noc jaką warto zapamiętać to noc po odnalezieniu domu Mildy przez Andulę spędzona pod dwoma pierzynami w rodzicielskim łożu, z tymże Andula w tej scenie śpi w łóżku ukochanego sama, a Milda ze swoimi rodzicami, głównie z irytującą matką prawiącą niezrozumiałe dla niego morały.
Pod względem intensywności oddziaływania film ten góruje w moich statystykach. Oryginalność opowiedzenia historii o miłości...To tylko Forman potrafi tak schować mężczyzn i nieszczęśliwą Andulę postawić w oczach jej koleżanek w roli szczęściary. A że życie jest złudzeniem to każdy wie.  

Brak komentarzy: