Kot śpi, w końcu to jego dzień. Śnieg dalej prószy, mimo że nikt mu nie dawał przyzwolenia. Serwisy miejskie huczą piątkowymi planami. Imprezy specjalne, długo planowane, koncerty, wystawy, na co wybrać się w weekend do kina? A gospodarz odśnieża podwórko już trzecią godzinę. Naiwnie próbuje zmienić stan rzeczy naturalnej. W przychodniach, aptekach dzikie tłumy starają się dokonać pewnych zmian w organizmie. Niektórzy oczekują zmian na lepsze jutro, inni też szukają dziury w całym. I jedni i drudzy potrzebują sporej dawki uwagi. A kot śpi na parapecie, nie trzeba mu nawet doszczelniać okna, przez które od czasu do czasu wpadnie zagubiony płatek śniegu. Czy on potrzebuje jakiejkolwiek zmiany?
Wszyscy dietetyczni wskakują dziś na wagę, piątek to dla nich dzień trudnych efektów. Wszyscy zmęczeni piją już drugą poranną kawę. Inni kończą tydzień z myślą o przyszłotygodniowej poprawie. Weekendy przepełnione są wielkimi planami porządkująco-uspokajającymi. A niektórzy trenują życie, chodzą przepici i myślą po cichu: wdech, wydech, wdech, wydech, to nie takie trudne, dasz radę. Oddychaj. Głęboko. Dasz radę. Wdech, wydech. To takie proste. Gdzie tu miejsce na zmiany?
Kot jutro będzie spał w tym samym miejscu. Może jedynie śnieg sobie odpuści...