Słowo rozumiane na nowo, to dalej to samo słowo, ale wniosek już inny.
Człowiek zrozumiany, to całkiem nowy człowiek,
człowiek szczęśliwy - dla odmiany.

wtorek, 9 sierpnia 2011

Gdy krowie w rowie...

Zapadła się wieś okrutnie. Pogubiła nawet trutnie. Niedoskonałą ręką zbudowana, niedoskonale rozwijana, hodowała kolejne niedoskonałości cery, tworząc przy tym niedoskonałe charaktery. I taką mieszanką wybuchową raczyła karmić swojską krowę. I to nie byle jaką krowę, okrutnie niedoskonałą dającą mleko nie miodem płynące, a nieco stęchlizną tchnące. Zapadła się wieś okrutnie. Chodniki wyprostowano, choinki ubrano, kościół odmalowano. Ale to wszystko i tak nadaremno. Bo cóż można począć za życie na ulicach, gdzie krew krowia z ludzką płynie? Pasły się szakale na ratuszu, ludziom zaglądając do ciekawskich uszu. Pasły się jak trutnie, stąd wieś zapadła się okrutnie. I nic już nie jest jej w stanie uratować, żadne młode dusze, za żadne katusze... Zapadła się wieś okrutnie.