Słowo rozumiane na nowo, to dalej to samo słowo, ale wniosek już inny.
Człowiek zrozumiany, to całkiem nowy człowiek,
człowiek szczęśliwy - dla odmiany.

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Poszukując dobrego miejsca na błazeńską miłosną eskapadę.

  Wśród starzejących się drzew i cichnących braw żył sobie ON, tworząc ten swój błaźni świat. 




    Lola pokochała GO, tego Błaznoklauna za jego błaznofikacje. 


 Pokochała miłością piękną, co dziwne - nienaiwną, tylko mądrą, troskliwą.


Hasali po trawie z bukietem balonów.


Puszczali mydlane bańki, udając że to świecące chochliki Piotrusia Pana i jego świty.


I wtem Lola mu powiedziała...


Powołano ją do pracy na Zaolziu, przecież ma już te swoje naste urodziny, a ktoś pracować musi, aby
móc utrzymać takich... jak ON... błaznoklaunów żyjących w domku na kurzej nóżce.


Dla niego nie mogło się to dobrze skończyć... Jego błaźnia egzystencja nie przewidywała świata bez Loli i jej miłości.


Nie pozostało mu nic innego tylko doprowadzić swój koniec świata do początku.


Lecz nie zawsze wszystko idzie po błaźniej myśli... 


Retro-spek-cja

Zwierzynieckie osobliwości zapewniły: 
1. Rudkę
2. Kota samobójcę
3. Człowieka, który nie sądzi.
4. Dom pracy twórczej.
5. Sielski widok z okna.