Słowo rozumiane na nowo, to dalej to samo słowo, ale wniosek już inny.
Człowiek zrozumiany, to całkiem nowy człowiek,
człowiek szczęśliwy - dla odmiany.

środa, 11 maja 2011

Chodź do mnie życie, kościotrupio chude, chodź.

Nie każdemu przytrafiają się drobne pomyślności i głębokie przemyślenia. Nie każdemu dobrze z oczu patrzy. Ale każdy kiedyś żył w innym wcieleniu, z każdego płynęła krew panny d'Arc, ojca Piłsudskiego czy witalność człowieka pierwotnego.

Drobne przyjemności, małe iskierki uśmiechów szybko fruwających ptaków znad głębokich jezior. Zatopić się tak w otchłani zgubnej nadziei. Oddać się chwilowym mroczkom krążącym wokół głów kotów, rybek, żabek, wdów i wnuków. Zamieszkać na odległej planecie Ziemia, tak odległej aż tchu i kilometrów brak. Tresować mrówki, sadzić ogórki i łuskać groch. Łuskać, aż się wyłuska. Łuskać bez zbędnych pytań. Czekając, aż mrówka zapyta: a teraz dokąd? A nóż, szpak się nad nią ulituje i wskaże odpowiednie miejsce.

Tylko żeby matki nie widziały jak ich dzieci płaczą. Tam mrówki mają iść, gdzie matki nie widzą. Tam gdzie szkaradne oczy płazów i gadów są w stanie przesłonić wewnętrzne tony i hormony. Ale czy szpaki o tym wiedzą?


Brak komentarzy: