Słowo rozumiane na nowo, to dalej to samo słowo, ale wniosek już inny.
Człowiek zrozumiany, to całkiem nowy człowiek,
człowiek szczęśliwy - dla odmiany.

piątek, 13 maja 2011

Za pewne

Tupiących nóżek tysiące, wspomnienia mylące... poślizgnięciem metylowym zajechali karocą pod ambasady wrota. Taka naszła ich ochota. Jednak niemało do szczęścia towarzystwo potrzebowało, więc nigdzie się zadomowić nie zechciało. Wszystkiego było mało i mało. I muzyka nie w rytm bryka, i ściany bez zmiany, i zamknięta wygódka, a tak często lała się wódka. Na dworze zimno, w środku zbyt duszno. Wszędzie nudno i nudno. I tak mało butnie, mało rezolutnie, wrócili do domu pompować balony. Nie wytresowali żadnej mrówki. Nie rozwalili ani jednej główki. Kapuście się uchlało. Za kark się nie wylało. Ot. Zadośćuczynienia sobotnie łuskanie grochu bez zapytania odbędzie się w mroku i w amoku.

Brak komentarzy: