Słowo rozumiane na nowo, to dalej to samo słowo, ale wniosek już inny.
Człowiek zrozumiany, to całkiem nowy człowiek,
człowiek szczęśliwy - dla odmiany.

środa, 18 maja 2011

Długie spacery i różowe rowery

Gdyby tak każdy różowy rower miał skrzydła, spacery odeszłyby w niepamięć. Długie spacery doprowadzające najbardziej nieposkromione myśli do formy jedynkowej, będące w stanie poruszyć przechodnia, bądź przestraszyć najbardziej ospałego kota. Spacery po łące, po trawie, w poczuciu nieświadomej umysłowej zabawy. Spacery na trzy cztery po dwa i pół kilometra na dzień. Na ostatnim gwizdku, ostatnimi siłami powłócząc ciężkimi nogami, owe spacery odejdą w niepamięć. Zostanie rozpęd, nieostrożne ruchy kierownicą, szeleszczące błotniki, drżące przerzutki ulgi. I z górki i pod górkę, i dwadzieścia pięć na prawą. By szybciej, by dalej, oby tylko nie musieć naokoło. A tu pojawia się refleksja, że na wszystko jest w życiu czas. Na dni bezpłodne i płodne, na dni senne i miękkie, mniej senne i bardziej na temat. I od różowego roweru odpadną skrzydła, pozostawiając myśli na łaskę orłom, wydziobującym każdą wątrobę z istoty ludzkiej. Zostaną dwie nogi, dwie ręce i ten paskudny niepokój, czy dotrę na miejsce na określony czas?

Brak komentarzy: