Słowo rozumiane na nowo, to dalej to samo słowo, ale wniosek już inny.
Człowiek zrozumiany, to całkiem nowy człowiek,
człowiek szczęśliwy - dla odmiany.

poniedziałek, 14 listopada 2011

płody niczym kłody

Dyskusje filozoficzne przed północą powinny zostać zakazane. Podobnie jak rozsiewanie złych melodii, marnych składanek dźwięków niesolidnie brzmiących. Za płaskowyżem ścian pionowych widnieją opowiadane przed chwilą historie. O relacjach, kontrastach, będących ciężkimi ścieżkami dramaturgii postaci. Czy ktokolwiek widział kiedyś prosto patrzącą ofiarę zamieci? Szklane oczy widzą. Nie tylko to, co zobaczyć mogą, ale też wszystko inne. 
Widzi też i słyszy, czuje i rysuje stalowe wyżłobienie pochlapane ciemną mazią atramentu. Tylko dlaczego widzi, słyszy, czuje, a nie jest w stanie oddać tego wszystkiego? Po co ma to wszystko w głowie, skoro to coś nie chce ujrzeć światła dziennego? Gdyby chciało, gdyby tylko tak chciało... Zamieniłoby się w ciało bezdotykowe, istniejące gdzieś w próżni umysłu. Wiłoby się korytarzami ciemnymi, nie zawsze rozgarniętymi, nie zawsze kierującymi odpowiednie pociągi na odpowiednie tory. Czy wtedy owo ciało by istniało? Gdzieś w podświadomości świadomości, chowałoby się jak grzeszne dziecko, mające pstro w głowie. Kolorowe dzieci z różnych krain. W końcu połączyłyby się w jedno wielkie dziecko i przeinaczyły w istotę dojrzałą, dorosłą, dorodną. Ale co trzeba zrobić by spłodzić takie ciało dziecięce? 
Męczyć się i jęczeć bezsensu komuś nad głową. Że to, że tamto, że zupa była zbyt pieprzna, a sól dopiero czeka na peronie. Nie ma innego sposobu, by zapoczątkować zderzenie pewnych fal mózgowych, niż spowodować zderzenie synaps lecących z prędkością mniejszą niż prędkość światła, jednak bardziej niebezpieczną. Bodziec. Potrzebny jest bodziec, który poruszy pewne części świata, spowoduje splot różnych wymiotów, przeradzających się w naturalną koleją rzeczy prowadzone historie. Historie, które zmieniają mą siostrę, męża mego, żonę brata ciotecznego, syna i kata. Ale które praktycznie nie zmieniają świata, zapętlają tylko pewne części przenośne w przestrzeni i w czasie. Ważne, by pozostało złudzenie. Pełne, odświętne, złudzenie zmian dokonywanych codziennie. 
Przed północą należy przestać myśleć. Nie zaczynać dyskutować. Każda minuta będzie dłużyć się boleśnie. Będzie spędzać sen z powiek. Będzie wić się niebezpiecznie i tworzyć nowe systemy filozoficzne. Systemy nie do końca użyteczne i potrzebne. Systemy wewnętrznie sprzeczne, poniewierające spokojne, śpiące dusze dziecięce, zamknięte w hermetycznych pudełkach z napisem: Produkt dojrzały, gotowy do spożycia, sprawdź datę przydatności do spożycia na spodzie opakowania.

Brak komentarzy: