Leżał tak sobie pod kołderką i nagle zdał sobie sprawę, że życie to taka kruszynka. A gro kruszynek daje bochenek chleba. A jak mamy chleb, to już każdy może przeżyć. Teraz tylko dodajmy odrobinę wody. Półtora litra by żyć, trzy litry by wieść szczęśliwy żywot. Żywot kruszynki, niewielkiego elementu bochenka chleba. A jak już pomnoży się ilość bochenków...
Wtedy pojawi się większa siła, moc niebieska, zlepiająca kruszynki i posadzi nam drzewa. A jak już będą drzewa...
to pojawią się mszyce i inne robactwa, lubujące się w zielonym kolorze soczystego listowia.
A co jeśli zabraknie kawałka nieba? Wtedy kołderka się schłodzi,
dotrze do kruszynki aromat zbyt wczesnej kawy i zacznie się kolejny dzień wiecznej zabawy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz