Słowo rozumiane na nowo, to dalej to samo słowo, ale wniosek już inny.
Człowiek zrozumiany, to całkiem nowy człowiek,
człowiek szczęśliwy - dla odmiany.

wtorek, 20 grudnia 2011

Mdłości niewinności

Helikopter włóczy się po całym pokoju. Omija szafki, sufity, widok z okna przemieszcza wedle własnych upodobań. Nie ma czasu przycupnąć na chwilę na wypolerowanym blacie. Nie chce złapać oddechu, woli tak skakać pod sufitem wywijając co rusz to nowe piruety. Po co ten pośpiech? Pyta Świadomość. Lecz Helikopter nie ma czasu skonstruować racjonalnej odpowiedzi, więc leci dalej, tym razem za cel obrał kuchnię. Potrącił kota na schodach. Grzmotnął klawiaturę w salonie. Przekartkował starą gazetę. Na czytanie czasu mu było szkoda. A teraz taki zasapany, zasnął w codziennym ubraniu... I cały dzień mu minął na bezsensownym lataniu, pomiędzy kilkoma codziennymi punktami odniesienia. Ani jednego nowego przemyślenia, ani jednego głębokiego oddechu... Tylko w tę i z powrotem, tylko tam, gdzie kręci się ziemia. To smutne, rzekła Świadomość, że tak stary jegomość, nie szanuje, naderwanych już nieco, śmigieł, ale cóż... taka już jego wola istnienia. 

Brak komentarzy: