Za jedną ulicę, popłynę.
Ten wzrok wodził po bruku,
mnie tam wodzisz
woduję więc swobodnie
Poczekam, przystanę
może obudzisz się wreszcie
I spojrzysz, że dno
nie jest znów tak odległe.
Płotek jest mnóstwo
na tej ulicy
I karpii
I leszczy.
Dlatego popłynę za
jeszcze jedną ulicę
Gdzie ty, uwijesz sobie przystań
Planktonu tu mnóstwo
Przeobrazimy się i wyżywimy.
Zasiejemy nową tradycję.
Tylko pilnuj siebie
i pilnuj mnie
Żebym nie wypłynęłą
zbyt daleko
i nie podpływała
zbyt blisko.
Ten wzrok wodził po bruku,
mnie tam wodzisz
woduję więc swobodnie
Poczekam, przystanę
może obudzisz się wreszcie
I spojrzysz, że dno
nie jest znów tak odległe.
Płotek jest mnóstwo
na tej ulicy
I karpii
I leszczy.
Dlatego popłynę za
jeszcze jedną ulicę
Gdzie ty, uwijesz sobie przystań
Planktonu tu mnóstwo
Przeobrazimy się i wyżywimy.
Zasiejemy nową tradycję.
Tylko pilnuj siebie
i pilnuj mnie
Żebym nie wypłynęłą
zbyt daleko
i nie podpływała
zbyt blisko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz